Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Karolina Wojtaś

Karolina Wojtaś mieszka w Skoroszowie, a uczy się w Szkole Podstawowej w Kuźniczyskach. Jest uczennicą szóstej klasy – ma dwanaście lat.

„Wolontariuszką zostałam bo chcę pomagać ludziom – zaczyna swą opowieść.

Mam nadzieję, że gdybym ja miała jakieś kłopoty, to ktoś by mi też pomógł”.

Wielu wolontariuszy zaczyna swoją działalność od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Karolina też brała udział w zbiórce pieniędzy. Nawet dwukrotnie!

Ale nie tylko to:

„Uczestniczyłam w akcji <<Góra Grosza>>! Teraz zbieramy plastikowe nakrętki dla chorego na zanik mięśni Michałka. Organizujemy też zbiórki pieniędzy dla chorych koni, zbieramy baterie, żeby nie zanieczyszczać środowiska.

Teraz – na święta – będziemy przygotowywać kiermasz, a tym, którzy nie mogą przyjechać zaniesiemy własnoręcznie wykonane kartki i może jakieś małe prezenciki”.

Karolina chętnie czyta książki, a kiedy pytam o ulubione, to bez wahania wymienia kilka tytułów:

„Wspomnienia niebieskiego mundurka”, „Szatana z VII klasy”, „Opowieści z Narnii” i „Akademię Pana Kleksa”.

Ale nie tylko czytanie zajmuje ją w wolnym czasie:

„Przy komputerze siedzę góra godzinę, bo mam wspólny komputer i pokój z młodszą siostrą. Lubię rysować, malować i bardzo lubię Święta Bożego Narodzenia; pomagam w przygotowaniach. Nas w domu mieszka 10 osób, a podczas Świąt przyjeżdża przynajmniej drugie tyle. Jest w naszej rodzinie dużo małych dzieci i ja często pomagam w ich pilnowaniu”.

Karolina uczy się bardzo dobrze i miała świadectwo z czerwonym paskiem!!!.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Angelika Józefkiewicz

Angelika Józefkiewicz jest uczennicą  trzeciej klasy Gimnazjum nr 23 we Wrocławiu. Ma 15 lat.

Zaraz na początku spotkania mówi o tym, że lubi pomagać ludziom i stąd to zainteresowanie wolontariatem.

„Przez 2 lata  urządzałyśmy z koleżankami kiermasze dla zwierząt czyli sprzedawałyśmy różne rzeczy, a pieniądze przekazywałyśmy do schroniska dla psów. Raz była to kwota dwieście złotych, innym razem udało nam się zebrać nawet sześćset złotych. Kupiłyśmy za te pieniądze  karmę i  koce, potem  zawsze same zawoziłyśmy do schroniska. Było bardzo miło, gdy pani dyrektor i cały personel dziękowali nam.

Ta praca daje mi satysfakcję i sporo radości, dzięki temu mam poczucie, że moje życie ma sens, że to nie tylko zabawa.”

Starsza siostra Angeliki też jest wolontariuszką; odwiedza w szpitalu – chore na raka – dzieci .

Nic dziwnego, że obydwie mają takie zainteresowania, bo w domu znajdują poparcie swej działalności – szczególnie ze strony ich taty.

Kiedy pytam o przyszły zawód, Angelika waha się chwilę:

„Nie wiem, kim chcę zostać, ale na pewno chcę pracować z ludźmi, chcę być w ruchu. Mam nadzieję uprawiać jakiś kreatywny zawód – na przykład dziennikarstwo!”

Może początkiem do uprawiania tego zawodu będą doświadczenia rozmów z dziadkiem:

„Mam bardzo dobry kontakt z moimi dziadkami. Ostatnio byli u nas dwa tygodnie, robiłam z nimi pierogi, dużo rozmawiałam z dziadkiem – on był kiedyś politykiem i lubię o tym z nim rozmawiać”.

Swój czas wolny poświęca na spotkania z przyjaciółmi; chodzi z nimi do kina. Ale jej prawdziwą pasją są zwierzęta.

„Najbardziej lubię bawić się ze zwierzętami – kiedyś pozwolono mi się bawić ze szczeniaczkami w schronisku. Lubię wychodzić na spacery z moim psem Niuńkiem  – to jest york, bo tylko takiego psa toleruje mama, gdyż ma uczulenie na sierść, a yorki mają włosy podobne do  ludzkich”.

Kiedy pytam o ulubioną lekturę, Angelika bez wahania wymienia „Małego Księcia”. Ale czasu wolnego nie ma za dużo:

„… a to korepetycje, lekcje angielskiego czy jazda konna. Czasami jeszcze bieganie i gra w siatkówkę”.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Agnieszka Kupis

Agnieszka Kupis chodzi do klasy trzeciej w Gimnazjum w Prusicach.

Jak wielu wolontariuszy z tego regionu postanowiła pojechać do Będkowa, do tamtejszego hospicjum. Oczywiście nie był to łatwy wyjazd. Po głowie kołatały jej się różne myśli: jak tam zostanie przyjęta, co sobie o niej pomyślą , czy w ogóle ktokolwiek zechce z nią rozmawiać. Słowem : bała się tego pierwszego wyjazdu!

„Była tam – wspomina –  taka starsza pani na wózku; bardzo ją polubiłam, ale… już jej tam nie ma…  Nadal jednak tam jeżdżę i często zawożę tam jakieś domowe jedzenie, pieczemy z koleżankami ciasta, bo chcemy, żeby ci pacjenci lepiej się poczuli.

Czuję się szczęśliwsza mogąc pomagać ludziom, którzy są chorzy i często nie mają rodzin..”

Agnieszka chętnie też opowiada o swojej rodzinie: „mieszkam z babcią, dziadkiem, rodzicami i rodzeństwem. Żyjemy w zgodzie ze sobą i jest bardzo miło u nas. Mam ulubioną potrawę, którą ostatnio często robimy – gołąbki meksykańskie ( mielone mięso z posiekaną drobno kapustą w środku). W domu święta spędzamy zawsze razem.

A kiedy mam wolny czas spędzam go najchętniej z przyjaciółmi”.

Agnieszka lubi też oglądać telewizję, a czasami przeczyta sobie książkę. Ostatnio spodobały jej się przygody Harrego Pottera.

Kiedy pytam ją o wybór przyszłego zawodu odpowiada, że najchętniej wybrałaby się do technikum hotelarskiego, ale jej mama sugeruje zawód księgowej.

Jak wiele moich spotkań z wolontariuszami kończy się ulubionym cytatem rozmówcy. Agnieszka ma też swój: „Braniem napełnia się ręce, a dawaniem serce”..

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Aleksandra Pluta

Ola Pluta chodzi do trzeciej klasy gimnazjum w Prusicach, w gminie Żmigród.

Jest w grupie wolontariuszy, którzy regularnie odwiedzają chorych w hospicjum w Będkowie.

„Wszyscy pacjenci cieszą się na nasz przyjazd – zaczyna swą opowieść Ola. Uśmiechają się, kiedy przyjeżdżamy do nich i smucą, kiedy nadchodzi czas pożegnania. Cieszę się, że jestem komuś potrzebna, że ktoś na mnie czeka. Do tamtych ludzi rzadko ktoś przyjeżdża, bo albo nikogo nie mają albo dzieci mieszkają bardzo daleko – często za granicą.”

Jej koledzy ze szkoły niejednokrotnie dziwią się, że Ola zdecydowała się na taki wolontariat i sami twierdzą, że nie byli by w stanie podjąć się takiego zadania. Jej koleżanki straszyły ją, że nie da sobie rady, a tymczasem… Jeździ tam regularnie i niczego się nie boi.

Ola ma dziadka w podeszłym wieku i opieka nad starszą osobą to dla niej nie pierwszyzna.

Chętnie opowiada o zawartych tam znajomościach:

„ Poznałam tam panią Janinę, która opowiadała mi o wojnie; o tym jak żydowskie dzieci walczyły o jedzenie – wyciągały przez dziury w murze rączki i miały nadzieję, że ktoś im w te ręce włoży coś do jedzenia. Trudno mi czasem uwierzyć w te okropności i zastanawiam się czy te historie nie są zmyślone by nas zainteresować.”

Ola lubi też odwiedzać przedszkole… Wspomina, że kiedy tylko tam przyjechała dzieciaki były bardzo otwarte, łapały ją za rękę i chciały się natychmiast bawić.  Stąd też chyba jej zmiana planów dotyczących dalszego kształcenia: „Kiedyś chciałam zostać weterynarzem, bo bardzo lubię zwierzęta, a teraz chyba jednak nauczycielką w przedszkolu.”

W naszej rozmowie nie może zabraknąć pytań bardziej osobistych. Ola mówi mi, że bardzo lubi tańczyć i chodzi na kółko taneczne, a to – z kolei – pozwala jej występować na różnych imprezach, także we Wrocławiu.

– „Masz jakieś przezwisko?”

– „Tak! Mam ksywkę MIGOTA, bo moja siostra uważa, że jestem podobna do panny Migotki z Muminków. Czy to prawda? Sama nie wiem…  Moja siostra jest starsza ode mnie. Mama zawsze powtarza, że dla niej najważniejsze jest, abyśmy były szczęśliwe i zdrowe”

Marzeniem Oli jest zwiedzanie świata, poznawanie innych kultur i różnych ludzi. Jej ulubione przedmioty w szkole, to: matematyka, geografia i historia starożytna.

Ola kończy nasze spotkanie swoim ulubionym cytatem:

„Jeśli coś robimy z miłością, to zawsze nam się wszystko uda!”.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Joanna Krzyżak

Joasia Krzyżak III klasa Gimnazjum w Prusicach gmina Żmigród.

Ona i jej koledzy wolontariusze jeżdżą do pobliskiego hospicjum w Będkowie.

„Kiedy od tych starszych, schorowanych ludzi usłyszę wnusiu, wnuczko – to zawsze mnie wzrusza. Kiedyś zapytałyśmy takiego Pana o jego żonę a on zaczął płakać, bo właśnie niedawno umarła i dlatego on musiał iść do hospicjum”.

Koledzy Joasi ( głównie ci, którzy nie są wolontariuszami) dziwią się czasami, że pomaga ludziom, którzy nie są z nią spokrewnieni. Ale dla niej nie ma w tym nic dziwnego. To – jak sama mówi – normalne!

W wielu szkołach przeprowadzane są zbiórki nakrętek na pomoc dla osoby niepełnosprawnej. W szkole Joasi też trwa taka akcja przeprowadzona na rzecz ich kolegi Maksymiliana. Ostania ciężarówka zabrała osiemset kilogramów nakrętek.

„Pieniądze z tej zbiórki pozwolą opłacić rehabilitację naszego kolegi. Na koniec roku szkolnego Maks tak ładnie nam podziękował”.

Joasia ma czworo rodzeństwa i mamę, bo jej tata już nie żyje.

„Mama powtarza im często – żebyśmy byli otwarci na ludzi i ich potrzeby. I jak to mama – powtarza też, żebym na siebie uważała.

Bardzo lubię zajmować się dziećmi, chodzę do przedszkola, czytam dzieciom bajki, bawię się z nimi. Moje siostry też mają dzieci i często im pomagam”.

Joasia kiedyś myślała o tym, żeby być pediatrą, ale teraz już nie jest tego pewna. Ma jeszcze czas na podjęcie ostatecznej decyzji.

Jej marzeniem jest podróż do Chorwacji i nad wodospad Niagara.

Na zakończenie spotkania rozmawiamy o książkach: „Lubię takie, które opowiadają o magii, w których jest jakaś tajemnica np. Harry Potter, Mikołajek.

Cytat dotyczący wolontariatu, który wyszukałam i nauczyłam się na pamięć to: „Każdy człowiek jest aniołem z jednym skrzydłem i żeby móc latać musi objąć drugą osobę”

.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Magda Maj i Anna Sieczejko

Magda Maj i Anna Sieczejko są uczennicami klasy IIIa gimnazjum w Powiatowym Zespole Szkół nr 1 w Trzebnicy. Obydwie związane z wolontariatem od dawna.

Są jednak w życiu wydarzenia, które mobilizują do jeszcze większego zaangażowania. Dla Magdy i Anny był to pożar domu ich koleżanek.

„Ich dom spłonął doszczętnie. To była wielka tragedia. Nasze koleżanki zdążyły tylko wybiec z domu o północy, tak jak stały; nie miały nic ze sobą – niczego nie udało się zabrać.

Jeszcze tego samego dnia, gdy się tylko dowiedziałyśmy o tej tragedii zebrałyśmy pieniądze i kupiłyśmy im to, co najpotrzebniejsze: bieliznę i jakieś podstawowe rzeczy do ubrania. Później zaczęłyśmy organizować w różny sposób zbiórki pieniędzy; zaniosłyśmy do dyrektorów innych szkół prośbę o zbiórkę pieniędzy dla tej rodziny i aż pięć szkół brało udział w tej akcji, ale i tak najwięcej pieniędzy zebraliśmy w naszej szkole, bo wiadomo – wszyscy dziewczyny znali -one chodziły do naszej klasy!”

Do zbiórki pieniędzy włączyły się nie tylko placówki w Trzebnicy, ale i w okolicznych miejscowościach. Najwięcej zebrano podczas kwesty koło Bazyliki.

Dziewczęta posprzątały kawiarenkę obok kościoła i tam sprzedawały domowe wypieki. Aż 60-ciu uczniów piekło te ciasta w domach – sami się zgłosili.

„My te ciasta sprzedawałyśmy- opowiadają z przejęciem – ludzie byli bardzo hojni czasami dawali 100 i 200złotych. Uzbierałyśmy aż 10tysięcy złotych! Przekazałyśmy je tej rodzinie. Z tego, co wiemy trwają prace nad odbudową tego domu, bo oni chcą wrócić na to swoje miejsce i mamy nadzieję, że uda się to przed zimą. Potrzeba jeszcze bardzo dużo pieniędzy”.

Magda i Ania nie poprzestały na tym. Teraz właśnie przeprowadzają zbiórkę pieniędzy sprzedając figurki świąteczne, które sami uczniowie wylewają z gipsu i malują – bardzo się one podobają i szybko znajdują nabywców. Dziewczęta mają w zanadrzu jeszcze kilka pomysłów na pomoc dla tej- ciężko doświadczonej przez los – rodziny!

„Obie dziewczyny 2 dni po tragedii wróciły do szkoły i na początku dużo płakały. Szybko załatwiłyśmy im podręczniki i zeszyty, bo przecież straciły wszystko. One są nam bardzo wdzięczne, a my cały czas wspieramy je również duchowo. Mogą na nas liczyć!” – dodają z uśmiechem Magda i Anna

.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Kasia Melasa i Ola Maj

Tym razem nietypowo: dwie dziewczyny, siedemnastolatki z II klasy Liceum Ogólnokształcącego w Trzebnicy: Kasia Malesa i Ola Maj.

Dlaczego dwie? Mają wspólne zainteresowania i nie wyobrażają sobie, że mogłyby robić coś osobno!

Należą do szkolnej grupy Amnesty International – międzynarodowej organizacji zajmującej się obroną praw człowieka. Są koordynatorkami tej grupy i w związku z tym uczestniczą w wielu akcjach. Organizują Maraton Pisania Listów, które rokrocznie odbywają się w grudniu. Przez całą dobę piszą  – wraz z innymi uczniami ze szkoły – listy np. w obronie więźniów sumienia lub w obronie praw kobiet, albo innych prześladowanych osób. *)

„Wysyłamy te listy do odpowiednich instytucji i czekamy na efekty. Co roku dzięki Maratonowi Pisania Listów udaje nam się wpłynąć na realną poprawę sytuacji kilku lub kilkunastu osób. W zeszłym roku, Amnesty International dostała dobre wiadomości od dziewięciu nikaraguańskich obrończyń praw człowieka, Birtukan Mideksy z Etiopii, blogera z Egiptu, od Rity Mahato z Nepalu i Aminatou Haidar z Sahary Zachodniej. Nasze listy są skuteczne w ponad 30% przypadków, chociaż tak naprawdę nie liczby są tutaj najważniejsze, warto pisać dla uratowania choćby jednej osoby!”

Dziewczęta wierzą, że ich działania mogą zmienić świat na lepsze.

A wszystko to dzieje się za sprawą polonistki z ich liceum pani Moniki Komisarczyk. Dzięki jej pomocy stworzyły autorski program po tytułem: „DLA WSZYSTKICH STARCZY MIEJSCA”.

Dziewczęta opowiadają:  „w ramach tego programu nakręciłyśmy film pt: <<Czy jesteśmy tolerancyjni? – dialog kulturowy w Polsce>>, a później jeszcze jego kontynuację pt.<<Inni?>>. Obydwa filmy są stale dostępne na portalu You Tube**)

Chciałyśmy pokazać, jaki jest stosunek Polaków do obcokrajowców i jak obcokrajowcy czują się u nas. Ten film został pokazany w Warszawie podczas ogólnopolskiej prezentacji projektów młodzieżowych.  i odniósł duży sukces – wszystkim się bardzo podobał. Dowodem na to jest umieszczenie tego projektu w książce dla nauczycieli – przewodnik po projektach.

Obejrzał go też m. in. Jurek Owsiak”

Obie przyjaciółki przygotowały w szkołach warsztaty na temat wyzysku ludzi i dzieci w różnych miejscach na świecie, głównie w Chinach i Tajlandii. Zaprezentowały film „My kupujemy – kto płaci”, który pokazuje warunki pracy w Chinach; na jakich zasadach tam się wszystko odbywa i jak ludzie są oszukiwani. Po obejrzeniu tego filmu zrobiły taki mały eksperyment: szukały w sklepach czegoś do ubrania szytego w Polsce i okazało się, że bez chińskich produktów trudno żyć. Są polskie rzeczy – często nawet ekologiczne i przez to bardzo drogie, więc nie każdego na nie stać.

Kasia i Ola mają niespożytą energię: „Przygotowałyśmy jeszcze warsztaty z okazji Dnia Kobiet – pokazałyśmy w szkole film dokumentalny Jean Kilbourne pt. <<Delikatnie nas zabijają – obraz kobiety w reklamie>>>

Pomagałyśmy też przygotować w Tydzień Edukacji Globalnej, podczas którego przeprowadziłyśmy razem z kolegami 14 warsztatów o tolerancji, o wykorzystywaniu innych ludzi, o prawach kobiet i dzieci. Sprzedawałyśmy też jabłka z okolicznych – ekologicznych – sadów, zrobiłyśmy mini maraton pisania listów – wstęp do grudniowego maratonu i na koniec zorganizowałyśmy galę finałową. A ponieważ na ewaluacji we Wrocławiu wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem naszych działań, to nasza szkoła dostała w nagrodę bezpłatne warsztaty UNESCO, za które normalnie trzeba by było zapłacić nawet 500zł!”

Dziewczęta już podjęły decyzję o dalszym kształceniu. Ponieważ obydwie są w klasie o profilu biologiczno chemicznym ich studia będą z nim związane: Ola chce zostać farmaceutką, a Kasia – lekarzem.

*www.amnesty.org.pl

** http://www.youtube.com/watch?v=HwUQAobqKEI

.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” – Natalia Wojciechowska

Natalia Wojciechowska jest uczennicą II klasy Liceum Ogólnokształcącego w Powiatowym Zespole Szkół w Trzebnicy. Chodzi do klasy o profilu biologiczno – chemicznym.
Już w szkole podstawowej zaczynała swoją działalność, jako wolontariuszka czytając bajki dzieciom w przedszkolu.
A dziś? „Postanowiłyśmy – wraz z moją starszą o rok siostrą – zrobić coś wspólnie w ramach wolontariatu. Zobaczyłam w szkole plakat z hasłem <> i uświadomiłam sobie, że w miejscu, gdzie mieszkam – w Będkowie – jest hospicjum i mogę tam pracować, jako wolontariuszka”.
Od pomysłu do realizacji krótka droga. Natalia napisała meila do głównej koordynatorki i umówiła się z nią na spotkanie.
Początki nie były łatwe, bo wzajemne relacje były dość oficjalne, ale kiedy zawiązały się pierwsze znajomości, Natalia była pewna, że jest to miejsce, gdzie chce pracować.
„Teraz chodzę na szkolenia i wiem, że później będę miała kontakt ze śmiertelnie chorymi pacjentami, ale nie przeraża mnie to – chcę spróbować. Ci chorzy bardzo potrzebują kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Już teraz, gdy nas widzą to się cieszą, bo wiadomo, że nie wszystkich odwiedza rodzina. Jak ktoś z nas przyjdzie, posiedzi z nimi, poczyta, potrzyma za rękę – to znaczy dla nich bardzo dużo”.
Natalia na razie ma kontakt z pacjentami niehospicyjnymi. Chodzi na oddział psychiatryczny; Tam są chorzy po udarach, czy po innych chorobach przewlekłych, czasem są to choroby wieku starczego np. otępienie. Dziewczęta zabierają ich na spacery.
Kiedy pytam, co jej daje ta praca odpowiada bez zastanowienia: „daje mi spełnienie i satysfakcję. Mam poczucie, że robię coś ważnego dla innych. To jest dla mnie nowe doświadczenie – uczę się czegoś nowego, poznaję innych ludzi. Naszym podopiecznym nie trzeba dawać wiele, wystarczy posiedzieć z nimi 15 minut – oni są tak bardzo wdzięczni, dziękują i później czekają na kolejne odwiedziny, czasem się uśmiechają i dla tego uśmiechu – warto zrobić wszystko”.
Marzeniem Natalii jest praca fizjoterapeutki, bo nadal chce pracować tam, gdzie jest kontakt z ludźmi. Planuje, że kiedy będzie już na studiach we Wrocławiu, będzie nadal wolontariuszką, ale w hospicjum dla dzieci.
Oczywiście nie może zabraknąć pytania o rodzinę:
„zaakceptowali nasze działanie i mówią na nas „żółtki”, bo mamy żółte koszulki hospicyjne z napisem: wolontariusz – na plecach, a z przodu: << bo warto pomagać>>!
Natalia pytana o swoje największe marzenie ma chwilę zawahania… Jej marzenie jest wyjątkowo nietypowe: chciałaby się położyć na … środku drogi!!!.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Spotkania edukacyjno-promocyjne

Serdecznie zapraszamy Wrocławian do wzięcia udziału w bezpłatnych spotkaniach edukacyjnych organizowanych w ramach programu Promocja i rozwój wolontariatu we Wrocławiu – „wolontariusz.org”. Ich celem jest przekazanie wiedzy na temat wolontariatu i jego wielu odmian. Zachęcenie do aktywnego bezinteresownego pomagania.

Pokażemy, że każdy wrocławianin, niezależnie od wieku, może zrobić coś dobrego dla innych. Przybliżymy też ważność istnienia organizacji pozarządowych. Uczestnicy będą mogli na przykład:

– dowiedzieć się, które z ich cech mogą być przydatne w wolontariacie

– poczuć się jak osoba, której się pomaga

– przekonać się, że mogą mieć wpływ np. na zachowania ekologiczne

– zastanowić się czy kultura pomaga czy to jej potrzebna jest pomoc

Działania edukacyjne odbywają się w ramach zadania publicznego finansowanego przez Gminę Wrocław.  Realizowane są w partnerstwie następujących organizacji: Stowarzyszenie Żyj kolorowo!, Fundacja Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci, Centrum ds. katastrof i klęsk żywiołowych Tratwa, Fundacja Hobbit.

Aby uzyskać informacje o pełnej ofercie wolontariackiej we Wrocławiu prosimy o kontakt:biuro@wolontariusz.org tel. 71 791 97 89.

Prosimy o zgłaszanie 20-osobowych grup chętnych do udziału w spotkaniu – prosimy
podać adres placówki i dane osoby kontaktowej. Jeśli otrzymamy zwrotnego maila z 
informacją, że są Państwo zainteresowani propozycją, skontaktujemy się z Państwem 
indywidualnie i ustalimy termin spotkania. Spotkania będą odbywały się też w okresie 
wakacyjnym – proszę zaznaczyć jakie miesiące na spotkanie państwa interesują.

Adres do nadsyłania zgłoszeń fundacja@hospicjum.wroc.pl 
Spotkanie obejmuje 30-45-minutowe warsztaty.

Działania edukacyjne odbywać się będą w ramach zadania publicznego finansowanego przez Gminę Wrocław.

ZAPRASZAMY

 

.

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz

Wolontariat młodzieżowy „My dla świata” –Sonia Król

Gimnazjum nr 23, Wrocław ul. Jastrzębia, lat 15

Naszą rozmowę o wolontariacie rozpoczyna od swego ulubionego cytatu, rodzaju motta życiowego: „nie przegrywa ten, który upada, lecz ten, który się nie podnosi”

Jej kontakt z wolontariatem rozpoczął się od pracy w jednym z hipermarketów, kiedy to pakowała zakupy klientom, a ci w zamian wrzucali datki do puszek na cele charytatywne.

Wraz z koleżankami i kolegami rozdawała też ulotki – w formie nalepek – zachęcających do internetowego głosowania na Wrocław w jego staraniach o miano Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.

A tuż przed Świętem Zmarłych sprzątała też z grupą wolontariuszy groby żołnierzy na cmentarzu Grabiszyńskim koło pomnika.

Sonia opowiada:

„Samo pomaganie sprawia mi przyjemność, bo mogę sprawić, że ktoś będzie się cieszył. Pracowałam też, jako wolontariuszka w przedszkolu przy ul. Gajowickiej. Byłam z dziećmi najmłodszymi; pomagałyśmy im w przebieraniu, chodziłyśmy z nimi do toalety, bo dziecko musi tam iść z opiekunem, a panie są tylko dwie, więc wystarczy, że troje dzieci idzie do toalety, to ciężko zapanować nad taką „zgrają” biegających i krzyczących dzieci. Te dzieciaki były bardzo sympatyczne i lubiłam tam chodzić.

Jedyne, czego obawiam się w wolontariacie to tego, że ktoś przyjmie moją pomoc, jako coś, co mu się należy i nawet nie podziękuje, a przecież słowo dziękuję jest nie tylko mnie potrzebne – ono motywuje każdego z nas do dalszych działań.

Praca wolontariuszki daje mi dużą satysfakcję i świadomość, że dzięki temu mogę być lepszym człowiekiem.

Rodzice – wydaje mi się,  są ze mnie dumni, że ja coś takiego robię; zachęcają mnie do tego. Mama codziennie powtarza mi jak bardzo mnie kocha. ”

Sonia z zaangażowaniem mówi o swoich działaniach wolontariackich, ale też uwielbia mówić o zwierzętach, które lubi. Szczególnie psy!

Interesuje się behawiorystyką  zwierzęcą. Pod tym hasłem kryje się pasjonująca dziedzina psiej psychologii. Zdarza się, że i pies ma jakiś problem, którego nie da się wykorzenić ani treningiem, ani szkoleniem. Trzeba udać się wówczas do specjalisty, który pomoże zarówno psu jak i jego właścicielom.  Tacy psycholodzy zwierząt pracuję już we Wrocławiu .

Na pytanie o czas wolny Sonia odpowiada bez wahania: „czytanie książek! Są to najczęściej pozycje przygodowe i fantasy! Lubię grać na komputerze, a zdarza mi się napisać jakieś opowiadanie o tematyce młodzieżowej.”

Sonia wybiera się do VII Liceum Ogólnokształcącego, najchętniej do klasy biologiczno-chemicznej z językiem rosyjskim, bo jej przodkowie żyli na Białorusi, mówili po rosyjsku i ona już teraz uczy się tego języka sama.

W naszej rozmowie pojawił się też wątek kulinarny:

„Lubię spać i jeść – mówi Sonia! Najbardziej zupę ogórkową i wątróbkę z ziemniakami podsmażanymi na patelni ze śmietaną. Sama też już trochę potrafię co nieco ugotować np.: kotlety schabowe i spaghetti..

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetki wolontariuszy | Dodaj komentarz